Brzmi dziwnie, ale chyba tylko dla osób, które nic nie chcą wiedzieć, jak można połączyć te tak dalekie od siebie światy.
Dubaj to olbrzymie pieniądze, ciepły klimat, radość bogatych i smutek biednych – tych drugich jest tam naturalnie dużo mniej bo to oni pracują na dostatek możnych. Tak jak w wielu miejscach na świecie. A może nasza Struga do nich właśnie dołącza. Jest ku temu teraz spora okazja.
Duża inwestycja, duże pieniądze i może też ocieplić się w najbliższej okolicy. Ma być budowana ogromna farma fotowoltaiczna. Tak – to ogromna inwestycja, ogromne pieniądze dla firmy, która je wybuduje. Tak, oni na tym zarobią. Wyprodukują dużo prądu, ale niestety nie będzie on darmowy dla sąsiadów.
Prąd za darmo?
A może wręcz przeciwnie. No bo gdy sąsiad kupi sobie nowy samochód, czy wtedy będzie się dzielił z sąsiadem swoją inwestycją, będzie z dobroci serca i własnego portfela angażował się w sąsiedzkie układy. Kupi i będzie tylko on z niego korzystał.
Dobrze jak to będzie niekłopotliwy samochód dla sąsiada, cichy, nie zatruwający otoczenia, ale w sumie nie ma pewności. Tak też będzie z nową inwestycją w Strudze. Ktoś zbuduje sobie dobry biznes, daleko od swego domu, bo nie będzie mu to przeszkadzało i będzie zarabiał.
A co miejscowi mają za to. No cóż. Zapewne będzie nieco cieplej w okolicy. Choć ostatnie lata zmieniły nasze potoki w małe strumyki to jest okazja by i one stały się czasowymi ciekami wodnymi. Wystarczy nieco jeszcze podnieść temperaturę np. przy pomocy farmy fotowoltaicznej i powoli ziemia wokół wsi będzie powoli wysychać.
Czytaj dalej pod zdjęciami



Najpierw sawanna…
No to będzie chociaż cieplej i zrobimy sobie sawannę. Zaczną powoli wysychać najpierw trawy, potem krzaczki a po 20-30 latach okoliczne drzewa. Więc nie będą nas budziły jakieś ptaki czy leśne zwierzęta. Zapanuje błoga cisza i będzie bardziej komfortowo.
No chyba, że jednak lubimy zieleń, naszą naturę i kojący zapach lasu z jagodami, grzybami i swoistym szumem. Tylko wtedy będzie trochę późno na odwrócenie tego trendu. Trawa, jak ma wodę to szybko odrośnie, krzaczki trochę wolniej ale las rośnie dziesięciolecia, czyli nie za naszego życia. No ale Gmina może dużo zarobić na tej farmie. Oczywiście tak. To dla budżetu spore pieniądze.
…potem pustynia
Tyle, że jak zafundujemy sobie setki hektarów farmy, to te pieniądze mogą na niewiele się przydać. Ludzie nie za bardzo rozumieją jak działają rolnicze pola. W upalne i suche lato żadna burza nie przynosi ulgi. Woda nie zdąży wsiąknąć w glebę i jak było w zeszłym roku narobi wówczas sporo kłopotów.
Trochę zaleje w jednym miejscu, a w innym zabierze dom i most, i drogę. I wtedy żadne 2 miliony nie pomogą w ludzkiej tragedii. No chyba, że kogoś to może nie obchodzić, bo na przykład to daleko od jego domu. A uprawne pola potrafią dużo w takich sytuacjach pomóc i zmniejszyć skalę zniszczeń.
2 miliony za powódź?
Super, że władze Gminy starają się zwiększyć dochody i chcą działać na rzecz mieszkańców. Przecież taka kasa ma podnieść im jakość życia i stworzyć im możliwości swobodnego gospodarowania i zarabiania.
Ale czy takie podejście jest dla nich korzystne? Popatrzmy na to z punktu widzenia mieszkańca Strugi. Duża inwestycja, ok – ale bez możliwości lokalnego zatrudnienia. Już nie jest ok. Pieniądze dla Gminy, ale nie dla podmiotów działających na jej terenie.
Tylko dziwi fakt, że pozyskane w taki sposób spowodują, że domy w dolnej części wsi znajdą się w strefie zagrożenia powodziowego, więc nie tylko stracą na wartości, ale i ubezpieczenie od tego typu zdarzeń będzie tak, jak w Kotlinie Kłodzkiej: nieosiągalne dla ich właścicieli.
Fotowoltaika daje sporo korzyści, ale tak jak wszystko musi być robiona z głową. Lokalne farmy przy zakładach, na dachach budynków to jest ok. Ale skala zakładanej inwestycji wokół Strugi może zmienić nawet nieodwracalnie życie w całej wsi. Jeżeli są tam rolnicy, to w zasadzie mogą myśleć nad zmianą swoje profesji, bo znikną warunki do uprawy ziemi.
Pozostali mieszkańcy będą mieli nie tylko za oknami cały rok szklane i czarne widoki, to jeszcze głuchą ciszę, bez natury, bez zapachu przyrody. Latem mieszkańcy w dolnej części wsi będą częściej śledzić prognozę pogody: czy nie nadchodzi burza i ulewy.
No to będzie ciekawiej się żyło. Będzie za to cieplej i będzie duża kasa, jak w Dubaju. Tyle tylko, że nie dla nich. Ale za to ich kosztem życia, chyba że powiedzą dla takiej inwestycji NIE.
Jest ku temu ostatnia chwila, ostatni moment!!!
Artykuł napisany przez dr Janusza Kujata, Świebodzice




